Art of Murder: Hunt for the Puppeteer – recenzja

Posted: 03/03/2009 in Recenzje
Tagi: , ,

Art of Murder: Klątwa Lalkarza to – bez owijania w bawełnę – dziwna i nierówna gra. Po dosyć dobrym, satysfakcjonującym i obiecującym starcie, w dalszej części znacznie obniża loty. Po raz kolejny, przy okazji produktu City Interactive możemy zapytać: dlaczego? Dlaczego tylko kilka godzin w miarę przyzwoitej zabawy? Dlaczego taka miałka fabuła i rozgrywka? Odpowiedzieć na te pytania wcale nie jest tak trudno. Ale zacznijmy od samego początku.

W USA dochodzi do serii zagadkowych, okrutnych morderstw. Podobne zabójstwo ma miejsce za oceanem, w Paryżu. Za każdym razem sprawca układa ofiary jak marionetki, a przy ich ciałach pozostawia tajemnicze figurki w XVIII-wiecznych strojach. Czy europejski lalkarz i amerykański psychopata to ta sama osoba, czy może jego wierny naśladowca? Nasza, jeszcze nie do końca opierzona, nowa w zawodzie, agentka FBI Nicole Bonnet przybywa do Francji jako obserwatorka śledztwa.

Pierwszy etap w Paryżu jest najlepszym z całej gry. Obiecująca, dobrze zapowiadająca się fabuła, pierwszy zarys psychologiczny mordercy, trudne, początkowe kroki głównej bohaterki na zagranicznej ziemi i w obrębie obcej jurysdykcji. Do tego, świetnie pasujący mroczny klimat i całkiem przyzwoita grafika, przedstawiająca ciemne zaułki miasta. Nawet poziom zagadek, bolączka poprzednich przygodówek City Interactive, nie jest tu zbyt niski, a granie sprawia przyjemność. Chciałoby się, żeby następna pozycja spod skrzydeł tej polskiej firmy wyglądała w całości właśnie tak jak ten fragment. Ale tak, żeby zajmowała 12-15 godzin i posiadała interesującą, rozbudowaną fabułę. Na razie to tylko pobożne życzenia. Dlaczego? Znowu…

Mniej więcej w połowie gry, czyli gdzieś po 4 godzinach obcowania z tytułem, Klątwa Lalkarza zmienia się na gorsze. Po etapie w Paryżu, mamy jeszcze krótki fragment w Hiszpanii, przypominający Maltę z Chronicles of Mystery. Już tutaj zaczyna się dziać coś niedobrego, ale te kilkadziesiąt minut gry w ciepłych klimatach jest jeszcze do zaakceptowania. Poziom spada na łeb, na szyję od rozdziału w Marsylii, aby osiągnąć apogeum upadku na Kubie. Ale w czym rzecz?

W drugiej połowie gry, autorzy decydują się na karkołomny, ale celowy zabieg. Już nie możemy podnosić większości rzeczy dowolnie kiedy chcemy. Mamy możliwość zbierać je tylko wtedy, kiedy Nicole uzna, że wie co z nimi zrobić i że mogą się jej przydać w konkretnej sytuacji. Być może w ten sposób wydaje się być bardziej „realistycznie”, ale przygodówki mają to do siebie, że w większości przypadków zbieranie wszystkiego co popadnie, bo a nóż się przyda, jest niejako wpisane w specyfikę gatunku. Jest jeszcze jedno ale. Twórcy gry są bardzo niekonsekwentni. Niektóre przedmioty Nicole podnosi bez problemu, innych podnieść nie chce, jakby według widzimisię autorów. Jeśli już zdecydowali się na taką formę rozgrywki, to niech trzymają się jednej, wybranej konwencji. Dlaczego zmieniać co chwilę zasady w trakcie gry? Szczególnie, że pierwsza połowa Klątwy Lalkarza nie jest przeładowana tego typu rozwiązaniami.

Efektem wyżej opisanego zabiegu jest niepotrzebne spacerowanie tam i z powrotem, w celu sprawdzenia czy dany przedmiot z innej lokacji można już zabrać. Jeszcze nie? No to wracamy i kombinujemy dalej. Najbardziej irytujące jest kiedy wiemy, że mamy użyć takiej a takiej rzeczy w odpowiednim miejscu, ale i tak nie możemy jej podnieść. My wiemy, ale Nicole jeszcze nie wie :). Nie wypowiedziała jeszcze jakiegoś komentarza na temat danego przedmiotu. Maksymalna, denerwująca liniowość doprowadzona prawie do granic możliwości. Dlaczego tak jest? Gdyby nie to, że jesteśmy blokowani na siłę i sporo wędrujemy, drugą połowę gry przechodziłoby się migiem. Bo zagadki w gruncie rzeczy są banalne. Zabieg zastosowany przez autorów sztucznie wydłuża czas rozgrywki, dzięki czemu dochodzi on w sumie do około 8 godzin.

Co zatem w tej drugiej połowie gry dzieje się z fabułą? W sumie to nic ciekawego… Z mrocznego, kryminalnego thrillera gra zamienia się powoli w przygody Sylvie Leroux z Chronicles of Mystery. Szukamy części mapy, badamy pokłosie spisku sprzed 200 lat, pojawia się tajna organizacja i znowu jesteśmy prawie jak w jakiejś parodii Broken Sworda. Pieczołowicie zaplanowane morderstwa schodzą na dalszy plan. Na początku psychopata podwiesza ciała ofiar na linach jak marionetki i układa je w pozy przypominające baletnice z obrazów Degasa. Potem wiesza je już jak popadnie, byle tylko zostawić obok tajemniczą laleczkę. Nasza bohaterka przestaje zbierać dowody, odciski palców, a nawet  nie robi już zdjęć miejsc zbrodni i ofiar. Czy Nicole wyciąga z tego jakieś wnioski, czy cała zabawa w laleczki i Degasa miała jakieś znaczenie? Nie, to tylko mydlenie nam oczu i pretensjonalny trik. Co, gdzie, jak i dlaczego? Nieważne… Szkoda, bo tak jak pisałem wcześniej, historia zapowiadała się dobrze i miała potencjał, a finał jednak zawodzi na całej linii. Zresztą już podczas gry autorzy wymieniają klocki tak jak im pasuje, znowu bez bycia konsekwentnym. Spłyca się też tło osobiste bohaterów. Postaci Ruth (sekretarki i przyjaciółki Nicole) oraz Nicka (kolegi Nicole z FBI) są ograniczone niemal do minimum. Notabene od połowy gry nie mamy ani telefonu, ani laptopa i kontakt z biurem w USA się kończy.

Trzeba też wspomnieć o oprawie audiowizualnej. Z technicznego punktu widzenia warto zauważyć, że nie ma możliwości zmiany rozdzielczości grafiki, a na ekranach panoramicznych można grać w trybie z czarnymi paskami po bokach, albo sztucznie rozciągniętą grą, z widokiem dopasowanym do monitora. Na zwykłych ekranach grafika jest jednak całkiem przyzwoita, chociaż lepiej prezentuje się w ciemnych lokacjach we Francji. Tła w nasłonecznionych miejscach wyglądają nieco gorzej, a na światło dzienne wychodzi niedopracowanie i nie najlepsza rozdzielczość. Średniej jakości są również filmiki przerywnikowe, ale tutaj plus za to, że w przeciągu całej gry jest ich naprawdę bardzo wiele i niewątpliwie dodają tempa rozgrywce. Jeśli chodzi o muzykę to jest to chyba najsłabszy element Klątwy Lalkarza. Chociaż w każdym mieście usłyszymy inny motyw muzyczny, to każdy z nich jest gorszy od poprzedniego, a wszystkie wykonane są na amatorskim poziomie, jakby stworzone przez domorosłego muzyka.

Wróćmy jednak do pytania postawionego we wstępie. Dlaczego City Interactive potrafi stworzyć tylko 4 godziny przyzwoitej rozgrywki? W Chronicles of Mystery mieliśmy jedynie 3 godziny banalnego gameplayu i gra nagle jakby się urwała, kończąc się dodanym na siłę, beznadziejnym zakończeniem. W przypadku Klątwy Lalkarza druga połowa gry wygląda jakby zrobiona na szybko, byle tylko wydać gotowy produkt w zaplanowanym wcześniej terminie. Na pewno zabrakło też pomysłów i inwencji. Czy nie można było poczekać i na spokojnie stworzyć jedną, zadowalającą, dopracowaną grę o np. 12 godzinnej rozgrywce?

Okazuje się, że nie. Już zapowiedziano pojawienie się na rynku Chronicles of Mystery 2 i Art of Murder 3. Wygląda na to, że założeniem City Interactive jest wydawanie serii krótkich i łatwych gier, za to w odstępie kilku miesięcy. Nie da się jednak ukryć, że wszystkie z produkowanych przez nich przygodówek charakteryzuje płyciutka fabuła. Trudno odczuć też, aby autorzy tak naprawdę wkładali całe serce w to co robią. Żadnych oryginalnych pomysłów tu nie uświadczymy, nie mówiąc już o jakichkolwiek innowacjach. Te przygodówki to niestety takie puste, wtórne gry poskładane ze znanych nam już klocków i podane w średniej jakości opakowaniu. Jak gotowe, mrożone jedzenie, podgrzane w mikrofalówce. Niby zaspokoiliśmy głód, ale nie smakowało to niczym. A potem jeszcze się nam nieprzyjemnie odbija. Z drugiej strony, to co jest nam dobrze znane, łatwiej strawić. Jest też szybko, a czasu mamy przecież coraz mniej. Klątwa Lalkarza to produkcja nieco lepsza od pierwszej części Art of Murder. Ale niestety jest to bardzo niewielki postęp. Summa summarum: jest produkcja taśmowa, jest przeciętnie…

Maciej „Troubleman” Bauer

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s